Strona 1 z 2

Koniec gry

: 29 sty 2019, 15:04
autor: Administrator
Cóż, po prawie czterech latach czas zakończyć tę grę. Jej długość jest fenomenem w tego typu grach – chyba żadna nie trwała dłużej. I za te wspólne lata chciałbym podziękować Wam wszystkim. Bez Was ta gra by nie istniała.

W tej grze zmieniliście bardzo wiele – mamy monarchię, zmienił się podział administracyjny, autonomię Górnego Śląska, o innych reformach nie wspominając. Z jednej strony oddalenie realiów gry od rzeczywistości było jej zaletą, wiele osób znudzonych realną polityką tutaj mogło się odnaleźć. Z czasem jednak te różnice stały się tak duże, że nawet ja, czy osoby grające od początku zapominały o pewnych istotnych faktach/zmianach, nowi gracze musieli poświęcić sporo czasu na odnalezienie się w realiach gry. Mimo wszystko trudno ją dziś zamykać, już trochę przezwyczaiłem się do tutejszej polityki. Jest to jednak nieuniknione.

Przepraszam za wszelkie niedociągnięcia, błędne decyzje, których niewątpliwie trochę się nazbierało podczas mojego GMowania.
Napiszę teraz swego rodzaju cenzurki na temat części graczy, którzy grali najdłużej, szczególnie w końcowym okresie.

Szczególnie chciałbym podziękować Michałowi Ajnie, naszemu pierwszemu GMowi. Bez niego ta gra w ogóle by nie zafunkcjonowała. Wiele jego sugestii (szczególnie na początku mojego GMowania) było bardzo pomocnych, często pozwalało spojrzeć na pewne kwestie od innej strony. Choć jego aktywność w roli króla nie była szczególnie widoczna, to za kulisami działo się o wiele więcej. Szczegółowe opisy życia szeroko rozumianego dworu, choć niewidoczne dla większości, były niewątpliwie ciekawym elementem gry. Nie mogę też nie wspomnieć o niewątpliwym talencie Michała do tworzenia nowych postaci, fikcyjnych NPC, które miały w sobie dużo wyrazistości.

Bardzo dziękuję także za pomoc Annie Radziwiłł-Schmidt. Wielokrotnie zastępowała mnie w pewnych sprawach podczas moich nieobecności i należy przyznać, że radziła sobie z tym zawsze bardzo dobrze. Na pewno dobrze poradzi sobie jako GMka w nowej grze. Jako gracz również była pewnym fenomenem, pełniąc urząd premiera przez niemal połowę gry (a gdyby nie rezygnacja pod wpływem sondaży w 2020 mogłaby nim być pewnie i dłużej). Kiedy ja zaczynałem GMowanie premierem była Radziwiłłka, kiedy gra się kończy znów nim jest. Mimo oczywistego zużycia długimi rządami potrafiła utrzymać prawie zawsze swoje partie na pierwszym lub drugim miejscu w wyborach.

Bardzo cenne były rady Laury w kwestiach gospodarczych i międzynarodowych. Jako gracz także odniosła niewątpliwy sukces, znacznie podnosząc pozycję lewicy. Dzięki niej SLD zmieniło wizerunek z nieco awanturniczego i skupionego głównie na światopoglądzie na bardziej umiarkowany, socjalny, co dało podkład pod wyborcze zwycięstwa, już z pomocą Szamira DeLeona. O takich notowaniach jak w grze realna lewica może tylko pomarzyć. Na pewno jako gracz Laura odnajdzie się w każdej grze i sumienną pracą nawet mało liczące się ugrupowanie uczyni jednym z głównych ugrupowań.

Maria Ajna – też wiele pomagała, szczególnie na początku. Nieźle się spisywała zastępując męża w „królowaniu”, wbrew temu czego spodziewali się jej przeciwnicy, gdy była kandydatką do tronu, potrafiła też zawalczyć o swoje racje.

Ignacy Schmidt niewątpliwie jest graczem dobrym, perspektywicznym. Gdyby nie obecność w jednym bloku (bo nie zawsze partii) z Radziwiłłką, pewnie zostałby na którymś etapie premierem. Ale jak nie w tej grze, to w następnej. Wiele stracił przez nierozsądne pakowanie się w afery, z których w zasadzie w żaden sposób jego postaci nie mogły już się wybronić, często przez upór zbyt wiele ryzykował dla osiągnięcia stosunkowo mało ważnych korzyści. Zapewne gdyby cały czas grał jedną postacią osiągnąłby więcej.

Aleksander Beski – też gracz perspektywiczny, czasem chyba brakowało mu siły przebicia, przez co mimo sporego stażu w grze nie objął żadnego stanowiska ministerialnego. Ale może to była celowa strategia, takiego czekania na swój moment, żeby się zbyt szybko nie skompromitować?

Maria Lukrecja Chotolska – potrafiła zamieszać w grze, przedstawić mocno prawicowe poglądy w sposób taki, aby były akceptowalne dla bardziej umiarkowanych wyborców. Gdyby była też bardziej aktywna poza kampaniami wyborczymi partie w których była miałyby szanse na trwalsze sukcesy.

Wincenty Nowak – w ostatnim czasie był w grze już w zasadzie na politycznej emeryturze, ale grał niemal od początku i był współtwórcą wielu
reform. Gdyby miał więcej uporu i odwagi, to pewnie osiągnąłby więcej. Często to za jego niewątpliwe zasługi (przy wprowadzaniu monarchii czy reformie podatkowej) zyskiwał ostatecznie ktoś inny. Bardziej nadaje się na ministra-fachowca, niż polityka wiecowego.

Łukasz Wójtowicz – bardzo perspektywiczny gracz, widać u niego duży postęp od czasu początków kariery Karola Malinowskiego. Bardzo mi się u niego jednak nie podobało ciągłe naprzemienne rezygnowanie z gry i wracanie do niej z błahych powodów, zupełnie niepotrzebne ciągłe zajmowanie się Krzysztofem Hansem i przenoszenie mieszanie rzeczy będących ig i og. Na przyszłość na pewno doradziłbym mu więcej rozwagi, nie podejmowanie decyzji pod wpływem chwili. Potrafił w grze zamieszać, ale prędzej czy później nabierał zbytniej pewności siebie, co doprowadzało go do porażki.

Aleksander Lichtenberg – gdyby grał cały czas jedną postacią mógłby zdominować tę grę na długo. Potrafił świetnie rozpoznać nastroje społeczne (albo nawet je wykreować). Uczynił niewątpliwy postęp od Leo Beenhakkera (choć już wtedy był graczem wyróżniającym się). Będzie dobrym GMem.

Fryderyk Skarbiński – w sumie podobnie jak Lichtenberg, jego kolejne postaci wprowadzały do gry nową dynamikę, zawsze doprowadzały do zmian, zmuszały innych graczy, aby ci bardziej się starali o zachowanie pozycji.

Marek Kohn – gracz bardzo doświadczony, też pojawiał się i znikał z tym, że w odróżnieniu od Skarbińskiego i Lichtenberga nie zmieniał postaci. I to w sumie się opłaciło, bo jego PLK utrzymało się u władzy przez pełną kadencję, dokonując niezłych reform. Też wiele mi w kwestiach natury GMowskiej, za co dziękuję. Jego wiedza prawnicza była nieoceniona.

Katarzyna Kajkowska – jeden z bardziej kontrowersyjnych graczy. Widać pewien progres, ale do zostania pełnokrwistym politykiem potrzebuje wsparcia od bardziej doświadczonych graczy. Niepotrzebnie skupiał się na rzeczach mało istotnych, typu media, tworzenie dziesiątek postaci działaczek swojej partii i obsadzanie nimi mnóstwa nieważnych partyjnych stanowisk, które do gry nic nie wnosiły. Jeśli w nowej grze zajmie się sprawami bardziej istotnymi, może trochę podszkoli się w wiedzy prawniczej, ma tam szansę zaistnieć bardziej pozytywnie, niż tutaj.

Re: Koniec gry

: 30 sty 2019, 23:51
autor: Aleksander Beski
Chciałbym tylko dodać, że Laura dopytywała się, gdzie jest stanowisko dla mnie, ale Radziwiłka wolała swoich NPC-ów xD
P.S. Tak, musiałem dokopać królowi, a tymczasem zapraszam do nowej gry

Re: Koniec gry

: 31 sty 2019, 12:50
autor: Anna Radziwiłł-Schmidt
Ja dziękuję wszystkim za wspólną grę. Prawie cztery lata z życia to naprawdę sporo, choć nie znamy się w realu, to jednak jakoś się z Wami zżyłam. Trudno jest kończyć grę, w której tak dużo się zdarzyło, w ogóle trudno jest kończyć jakąkolwiek grę. Ale dużym sukcesem jest to, że ta gra nie "umarła" przez brak aktywności, tylko sami zdecydowaliśmy o jej wygaszeniu. Bardzo życzę sobie tego, żeby nowa gra też tak dobrze sobie poradziła.

Mikołaj, jako postać, moim zdaniem odniósł największy sukces, na początku pokonał mnie w wyborach prezydenckich, potem został regentem po wprowadzeniu monarchii, marszałkiem Senatu, szefem największego klubu w Senacie i wreszcie premierem. Pełnił prawie wszystkie najważniejsze funkcje w kraju :D Ja swoją drogą po dymisji w 2020 bardzo żałowałam bo to była decyzja podjęta pod wpływem chwili. Postawiłam sobie za cel, że moja postać wróci do sterów władzy i udało się. Gratulacje w sumie należą się wszystkim graczom - każdy do czegoś doszedł, były to stanowiska większego lub mniejszego kalibru.

Dziękuję Michałowi i Mikołajowi, którzy byli GMami, bo to wiązało się z wieloma wyrzeczeniami, trzeba było poświęcić na grę bardzo dużo czasu, więcej niż gracze, spędzać długie godziny na liczeniu wyników wyborów itd. Przy tym udało się zachować realizm. Dzięki Wam ta gra istniała przez cztery lata <3

Re: Koniec gry

: 31 sty 2019, 15:05
autor: Karol Malinowski
Łukasz Wójtowicz – bardzo perspektywiczny gracz, widać u niego duży postęp od czasu początków kariery Karola Malinowskiego. Bardzo mi się u niego jednak nie podobało ciągłe naprzemienne rezygnowanie z gry i wracanie do niej z błahych powodów, zupełnie niepotrzebne ciągłe zajmowanie się Krzysztofem Hansem i przenoszenie mieszanie rzeczy będących ig i og. Na przyszłość na pewno doradziłbym mu więcej rozwagi, nie podejmowanie decyzji pod wpływem chwili. Potrafił w grze zamieszać, ale prędzej czy później nabierał zbytniej pewności siebie, co doprowadzało go do porażki.


Co do większości zgodzę się, te zaznaczone, nie zgadzam się ;)
Pierwsze primo, chyba najlepiej mi się grało Malinowskim, tak jak GM na wstępie napisał udało mi się wiele rzeczy właśnie Malinowskim i PPol zrealizować i jednak udało mi się utworzyć poważną partię, która początkowo była skompromitowaną partią przez brak mojego doświadczenia PbFowskiego (vide Polski Lwów, swoją drogą pierwsze hasło do tajnego PPol było "zawszepolskilwów") :lol:
2. Tylko w sprawie tej ustawy medialnej, to chodziło mi o brak szacunku do mojej pracy, np. ostatnio zapytałem Wincentego, czy będę mógł skorzystać z jego ustaw, bo ze względu na szacunek do włożonej przez niego pracy zwykłe pytanie wystarczy, gdyby powiedział "nie", to nie byłoby problemu, bo każdy z nas robi coś w życiu (pracuje/studiuje) i gra to zwykły fun i jak pracujesz nad ustawą kilka dni, żeby miała sens i logikę, to z drugiej strony nie dziwcie się mojej reakcji ;)
3. To nie jest tak, że wychodzi ze mnie pewność siebie, bo nie zawsze mam czas na grę ;) Jeden tydzień mam lajtowy, a drugi mogę mieć i taki, że może w porywach godzinę czasu na tydzień na grę. A jeżeli chodzi o ego, to musiałem sobie w tej grze podbudować, bo jak bym sobie nie podbudował, to byłaby cienizna, po prostu budowałem swoją osobowość w grze na doświadczeniach Marka i Aleksandra/Szamira.

PS: Aleksander Lichtenberg to Szamir DeLeon, więc nie traktowałbym jako dwie różne osoby ;)

Re: Koniec gry

: 31 sty 2019, 17:13
autor: Administrator
A gdzieś napisałem, że Lichtenberg i DeLeon to różne osoby?

1. Zgadzam się. Dlatego właśnie podkreśliłem, że postęp jest w stosunku do początku gry Malinowskim.
2. Nie pamiętam już jak to dokładnie było. Konflikt pomiędzy Wami jest tak długi, że już wszyscy zapomnieli, od czego się zaczął. Hans chyba zresztą przeprosił i pisał, że nie miał zamiaru zabierać Ci Twojej własności intelektualnej.
3. Chodziło mi głównie o to, że zbyt szybko podjąłeś decyzję jako Wójtowicz o zostaniu premierem. Gdyby wtedy pozostała nim Ryszkowska, albo zdecydowałbyś się od razu na jakiś rząd techniczny, uniknąłbyś kompromitacji. Podobnie wcześniej ta debata przed wyborami do Senatu - chciałeś ogłosić nowe fajne postulaty, zaskoczyć opinię publiczną, ale z nikim tego nie skonsultowałeś i wyszło słabo.

Re: Koniec gry

: 31 sty 2019, 21:36
autor: Karol Malinowski
Administrator pisze:2. Nie pamiętam już jak to dokładnie było. Konflikt pomiędzy Wami jest tak długi, że już wszyscy zapomnieli, od czego się zaczął. Hans chyba zresztą przeprosił i pisał, że nie miał zamiaru zabierać Ci Twojej własności intelektualnej.
3. Chodziło mi głównie o to, że zbyt szybko podjąłeś decyzję jako Wójtowicz o zostaniu premierem. Gdyby wtedy pozostała nim Ryszkowska, albo zdecydowałbyś się od razu na jakiś rząd techniczny, uniknąłbyś kompromitacji. Podobnie wcześniej ta debata przed wyborami do Senatu - chciałeś ogłosić nowe fajne postulaty, zaskoczyć opinię publiczną, ale z nikim tego nie skonsultowałeś i wyszło słabo.


2. Tylko ja nie zauważyłem z drugiej strony, by to gwarantował. Było, minęło.
3. To racja, wyciągnąłem z tego wnioski. Z drugiej strony to, co ja mówiłem w debacie mówił Kohn, ale moim błędem było to, bo reprezentowałem koalicję, a nie PL-K ;)

Re: Koniec gry

: 02 lut 2019, 3:23
autor: Ignacy Schmidt
Dziękuję wszystkim, z którymi współpracowałem w czasie gry tymi trzema postaciami. Największe podziękowania oczywiście dla Anki, która (prawie) zawsze popierała moje pomysły, wspólnie tworzyliśmy naprawdę dobre rządy. Współpraca była wzorowa, mam nadzieję, że GMowanie będzie jej szło równie dobrze. Szczególne wyróżnienie też dla GM, który hamował czasem moje pomysły, ale był ZAWSZE bardzo pomocny. I Ajnie który wymyślał członków tych dziwnych instytucji :lol:
Dziękuję też serdecznie reszcie za tak świetne przyjęcie, będzie mi brakować tej gry, chociaż nie znamy się to jesteśmy ze sobą trochę zżyci. <3

Re: Koniec gry

: 15 cze 2019, 20:59
autor: Dominik Święcicki
Może trochę późno ale ja też dziękuję :lol:
Fajna zabawa :D

Re: Koniec gry

: 30 mar 2022, 13:10
autor: Michał Ajna
Trochę późno ale dziękuję wszystkim :)

Muszę napisać, że bycie tutaj królem dawało mi chyba największą satysfakcję w tego typu grach, ustępując chyba tylko byciu pełnoprawnym GMem w Rzeczypospolitej 2015. Mam nadzieję, że uznajecie, że wniosłem coś do tej gry, a większość ataków na monarchię i moją osobę było ig ;) Mogę tylko powiedzieć, że nie mając dostępu do tajnego forum królewskiego i odrębnego od niego osobistego forum króla, nie macie pełnego obrazu nie tylko życia seksualnego króla (to co wyszło na jawnym to większość, ale nie całość) XD ale przede wszystkim jego zakulisowych zabiegów politycznych, tak krajowych, jak i zagranicznych. Myślę, że coś tam Ajna dla Polski zdziałał ;)

Oczywiście z mojej strony nie obyło się bez błędów. Bardzo żałuję, że nie zawsze znajdowałem odpowiednio dużo czasu na grę, stąd te wymyślane problemy zdrowotne, regencje itd., czasem to źle wyglądało. No ale raz Maria podjęła pod moją nieobecność decyzje personalne, pod którymi niekoniecznie bym się podpisał, więc chyba lepszym rozwiązaniem była formalna regencja niż oddawanie postaci pod kontrolę.

Przede wszystkim, po lekturze forum uważam, że dziś błędem było pisanie eventu o książce Jerzego Marcina, ujawnianie skali życia erotycznego króla i sugerowanie, które z pań są jego kochankami. Bo oczywiście był to przeciek kontrolowany, chciałem trochę rozruszać atmosferę gry :P Rzecz jasna przewagi łóżkowe króla były symulowane już wcześniej, ale chyba lepiej byłoby gdyby czasem jakaś kochanka wyszła na jaw, czasem dyskretnie zasugerowało się inną, ale generalnie nie wychodziło to poza osobiste forum króla. Bez tej tabloidowej otoczki (oczywiście tabloidyzacja tu i ówdzie była zamierzona, jako racjonalna w pewnym wymiarze strategia polityczna i wizerunkowa) i upubliczniania kolejnych królewskich nałożnic i nieślubnych potomków.

Przede wszystkim był to błąd polityczny. Po wprowadzeniu monarchii jako król miałem w zasadzie niekwestionowane poparcie społeczne. Kiedy ujawnione zostało prowadzenie się króla, poddani uznali, że można go oceniać. I jedni oceniali przychylnie, inni krytycznie. Zrobiłem z monarchy po prostu kolejnego polityka. A jak pokazuje serial "The Crown" w monarchii potrzebne są te "smoke and mirrors".

Poza tym, choć nigdy nie czyniła mi wyrzutów, ujawnianie tych romansów i zdrad musiało być strasznie nieprzyjemne dla Marii. Co prawda małżeństwem byliśmy w grze a nie realu, a to że w grze politycznej zdradzam żonę na skalę masową ma takie samo znaczenie jak to, że grając np. w GTA kradłbym samochody i handlował heroiną, ale jednak Maria wzorowo spełniała rolę królowej i ig naprawdę zależało jej na tym małżeństwie, a tu musiała w eventach czytać o kolejnych moich wyskokach :(

Z drugiej strony, wywiady ig z Alicją Kaczmarską trafnie wskazują, że atmosfera rozwiązłości panująca na dworze walnie przyczyniła się do liberalizacji obyczajowej polskiego społeczeństwa. Nie wiem, czy królowi nie udało się tu osiągnąć więcej niż Ruchowi Palikota ;) A z kolei pod względem ustrojowym (rola króla, senatu) Polska była zdecydowanie najbardziej konserwatywnym państwem Europy. Ot takie, dość interesujące, połączenie i specyfika :)

Muszę też wyjaśnić pewną sprawę, nie wiem czy czytają to gracze z lewicy, jeśli macie z nimi kontakt warto żeby przeczytali. Wiem, że Lewica miała do mnie pretensje, że w "trzecim kroku" desygnowałem na premiera Radziwiłłkę, a nie Marię Belkę. Uważałem, i obstaję przy tym, że Belka poniosła porażkę w "drugim kroku" i rolą głowy państwa nie było rzucanie jej "koła ratunkowego" i dawanie kolejnej szansy, tylko wysunięcie autorskiej kandydatury na premiera. I moją propozycją była Anna Radziwiłł-Schmidt. Nie było w tym żadnego spisku - sama Radziwiłłka była co najmniej równie zaskoczona propozycją. Zresztą efektem ubocznym tej sytuacji było pokazanie, że król nie jest "notariuszem" (choć starałem się jak najlepiej żyć ze wszystkimi ekipami rządzącymi), tylko samodzielnym czynnikiem politycznym, z którym należy się liczyć.

Tak więc dzisiaj panowałbym inaczej, czasem mocniej akcentowałbym "osobiste" aspekty sprawowania rządów, a sferę erotyczno-obyczajową trzymał w większym sekrecie. Co pokazuje zresztą, że człowiek na takich grach naprawdę uczy się myślenia i działania politycznego. W PRPG1, gdzie na początku partie były przydzielane odgórnie, znalazło się w Partii Demokratycznej - demokraci.pl kilka osób o poglądach... libertariańskich. Kiedy w końcu GM zgodził się na powołanie Partii Libertariańskiej, założyliśmy własną kanapę i... pozbawiliśmy się całkowicie znaczenia politycznego. Podczas gdy w ramach PD, ucierając stanowiska z centrowo-liberalnym mainstreamem partyjnym demokratów, pewnie udałoby się przepchnąć trochę libertarianizujących postulatów. Z drugiej strony gra w kanapowym przecież, ale mającym wówczas pewną markę UPR była bardzo trudna, ale coś tam dawało się osiągnąć. Tutaj nauczyłem się, że król powinien był pozostać królem.

Re: Koniec gry

: 10 kwie 2022, 13:15
autor: Katarzyna Kajkowska
Twoje rządy były całkiem udane gdyby nie ta afera która była na ich końcu. Mówię to jako osoba która wiele takich ekscesów przeżyła nie tylko w PBF ale i w mikronacjach.